200 lat Adoracji Najświętszego Sakramentu w Sydney

Podczas ostatniego Kongresu w Sacrofano usłyszeliśmy, że nie ma Kościoła bez rodzin. Pozwólcie, że opowiemy Wam historię, która dobitnie pokazuje prawdę zawartą we wzajemnej zależności rodzin i Kościoła.

Historia pewnego domu

W XIX wieku Nowa Południowa Walia była miejscem docelowym dla ludzi, którzy weszli w konflikt z prawem na terenie Wielkiej Brytanii. Byli wśród nich przestępcy ale też wielu z więźniów to uczestnicy powstania przeciwko panowaniu brytyjskiemu w Irlandii. Irlandzcy katolicy protestując przeciwko protestanckiej hegemonii 1798 zasilali szeregi więźniów wysyłanych do Australii drogą morską. Kolonia wspierała wyłącznie misję protestancką więc katolicy byli pozbawieni nie tylko wolności ale również dostępu do sakramentów i życia religijnego. Wobec nieobecności księży świeccy wzięli sprawę w swoje ręce. Pierwszym ważnym działaczem na rzecz dostępu do życia religijnego był James Dempsey wydalony z Wielkiej Brytanii po bitwie o Vinegar Hill pod zarzutem rebelii. Przypłynął do Sydney w październiku 1802 roku i zatrudnił się w sektorze budownictwa. Po odsłużeniu kary został agentem obrotu nieruchomościami działającym na rzecz Irlandczyków. To w jego domu i dwóch mieszkaniach należących do William'a Davis'a katolicy zbierali się na wspólny różaniec i nieszpory. Zwyczajne mieszkania wiernych były zalążkiem Kościoła pomimo braku księdza i dostępu do sakramentów. Od 1809 roku ich były centrum życia całej wspólnoty katolickiej w Sydney.


Pierwszy ksiądz

Do tak uformowanej wspólnoty przyjechał pierwszy katolicki ksiądz: Jeremiah O’Flynn. Pomimo otrzymania oficjalnej misji od Papieża ojciec O'Flynn nie otrzymał pozwolenia od Korony, co sprawiło, że jego pobyt w Australii był nielegalny. W momencie spotkania z gubernatorem musiał obiecać, że nie będzie sprawował żadnych funkcji kościelnych. Obiecał jednocześnie, że dokumenty sankcjonujące jego pobyt w Australii dotrą niebawem pocztą, bo - jak przypuszczał - była to tylko kwestia czasu. Umowy nie dotrzymał i od momentu swojego przybycia do Sydney w listopadzie 1817 roku odprawiał potajemnie Mszę, spowiadał, chrzcił, błogosławił małżeństwom i głosił kazania wspólnocie. Wobec braku fizycznego budynku miejscem sprawowania sakramentu były domy katolików. W ciągu kilku miesięcy nawróciło się prawie czterysta osób a wspólnota umocniła się wspomagana przez posługę ojca O'Flynn'a. Adoracja Najświętszego Sakramentu, Sydney ok. 1818r. Paul Newton Jednak już w maju 1818 roku, wobec braku dokumentów z Londynu, gubernator Lachlan Macquire wydał nakaz aresztowania i wydalił jedynego księdza katolickiego z kraju. Zanim wyjechał ojciec O'Flynn pozostawił konsekrowaną hostię w domu James'a Dampsey'a i William'a Davis'a. W dwóch domach przez osiemnaście miesięcy adorowano Jezusa i modlono się przed Najświętszym Sakramentem. Wspólnota pozbawiona księdza zgromadziła się wokół Chrystusa Eucharystycznego i trwała na modlitwie pomimo niechęci lokalnej władzy i większości protestanckiej.

 

Konsekracja kościoła

W późniejszym czasie Davis nie ustawał w wysiłkach budowy kościoła. W 1840 podarował działkę, na której cztery lata później wybudowano pierwszy katolicki kościół w Sydney oraz wsparł hojnym datkiem tysiąca funtów jego budowę. Nie doczekał konsekracji kościoła, bo zmarł rok przed jego ukończeniem. Kościół Św. Patryka stoi w Sydney do dziś i gromadzi tysiące wiernych na cotygodniowej Eucharystii i jest miejscem Adoracji Najświętszego Sakramentu nowiązując do tradycji sprzed dwustu lat.
Opisana historia głęboko dotyka naszych serc. Kościół australijski, który aktualnie przeżywa ogromne trudności sięga do niej w nadziei na obudzenie w świeckich siły i wiary, że obecność Jezusa w Eucharystii powinna być centrum naszego życia. Nie tylko Australijczycy mogą jednak czerpać z tego przykładu. Każdy z nas powinien dołożyć wszelkich starań aby uczynić Eucharystię najważniejszym punktem naszego życia rodzinnego. Nie tylko historia z Sydney pokazuje ogromną potrzebę ścisłego kontaktu z Chrystusem Eucharystycznym, bo przykładów świętego życia wielbicieli Mszy Świętej mamy w historii Kościoła bez liku. Jednak ten przykład wydawał nam się uderzająco piękny i dlatego chcieliśmy się nim z Wami podzielić.

Boże Ciało

Historię o adoracji usłyszeliśmy podczas kazania wygłoszonego przez biskupa Anthony'ego Fisher'a OP na zakończenie procesji Bożego Ciała. Odwoływał się do niej aby pobudzić nas do większego zaangażowania w nasze życie duchowe, modlitewne i religijne. Dla nas uderzająca jest myśl o niezwykłej bliskości między Sakramentem Małżeństwa i Eucharystii. Adorując Chrystusa patrzymy na Jego Ciało. Przez Wcielenie, śmierć i Zmartwychwstanie ziściła się starotestamentowa obietnica o Zbawieniu. Bóg posługuje się ciałem w projekcie Zbawienia. Również w Sakramencie Małżeństwa nasze ciała są narzędziem. Cóż lepszego możemy zrobić jako małżonkowie jeśli nie trwać przez Naszym Oblubieńcem i wpatrywać się w Jego Ciało? Eucharystia i Adoracja mają nadzwyczajne właściwości jednoczenia: każdego z nas z Jezusem, nas jako małżonków i wiernych jako Kościół.


Nasz udział

Każdy z nas często doznaje zniechęcenia, oburzamy się słysząc o nadużyciach ludzi Kościoła, narzekamy na naszą parafię. Nie podoba nam się ksiądz proboszcz a jego niechęć do pracy z rodzinami jest naszą wymówką aby się nie angażować. Przykład sprzed dwustu lat pokazuje, że najważniejsze to trwać w jedności przed Chrystusem. Don Renzo zawsze nas zachęca do współodpowiedzialności za Kościół i dlatego również my chcemy Was wszystkich zachęcić do modlitwy za: waszą parafię, księdza proboszcza, wikariuszy, zakonnice, biskupa miejsca i Papieża; rodziny, które są w trudnej sytuacji; wszystkich małżonków z waszej parafii; oraz o nowe powołania do małżeństwa, kapłaństwa i życia konsekrowanego.

200 lat Adoracji Najświętszego Sakramentu w Sydney
Agata Mleczko 11 lipca, 2018
Udostępnij
Archiwizuj
Zaproszenie do Sacrofano 2019