Misja małżeństwa

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jaka jest Wasza misja jako małżeństwa? Dlaczego jesteście małżeństwem? Po co Pan Bóg Was sobie zaślubił? Czego chciał w świecie przez Was dokonać? Wiele czasu i energii poświęcamy na odkrycie własnego powołania, na to, jaki zawód chcemy wykonywać, rozmyślamy o ważnych decyzjach życiowych. Dużo mniej czasu spędzamy przed Najświętszym Sakramentem i na rozmowę między mężem a żoną jaki jest cel naszego życia małżeńskiego. Zeszły tydzień spędziliśmy w towarzystwie Katriny Zeno, specjalistki od Teologii Ciała Jana Pawła II, która pracuje dla Archidiecezji w Phoenix w Arizonie (USA) i don Renzo Bonetti, założyciela i duszpasterza Projektu Miesterogrande. Z ich spotkania, którego byliśmy uczestnikami w roli tłumaczy, dowiedzieliśmy się więcej niż z  niejednej książki. Chcemy się z Wami podzielić refleksją na temat misji małżeństwa.

Rozpocznijmy od antropologii Karola Wojtyły, która daje solidne ramy rozważań o misji. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie co mam robić i jak się zachowywać najpierw musimy wiedzieć kim jesteśmy. Pytanie o własną tożsamość jest punktem wyjścia. Tożsamości kobiety i mężczyzny nie da się zrozumieć bez pytania o to, kim jest Bóg. To najważniejsze pytanie, jakie sobie każdy człowiek w ciągu swojego życia stawia. Kim jest Bóg? Powtarzamy w każdą niedzielę, że jest Jeden w Trzech Osobach. Trójca Święta to nie tylko wspólnota Osób, Ojca, Syna i Ducha Świętego, ale również nieustanna wymiana miłości w całkowitym darze z siebie. Ojciec całkowicie wylewa się na Syna jednocześnie Go w całości przyjmując, Syn na Ojca jednocześnie Go w całości przyjmując, a ich miłość przyjmuje postać osoby - Ducha Świętego. Tak więc całkowity dar z siebie jest kluczem do zrozumienia ich wzajemnej relacji. Bóg zechciał nam Siebie objawić. Idąc tropem Jana Pawła II zaglądamy do początku Pisma Świętego, gdzie dowiadujemy się w jaki sposób Bóg stworzył człowieka: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę." (Rdz 1, 27). Doskonała odrębność i wpisane w nas pragnienie jedności. Każde małżeństwo przekazuje część prawdy o Bogu. Jesteśmy stworzeni na obraz Trójcy Świętej a więc naszym powołaniem jest całkowity dar z siebie. Z powyższych rozważań wynika, kim jesteśmy. W momencie ślubu wylewa się na nas Duch Święty i stajemy się zdolni do tego, aby kochać siebie nawzajem tak, jak Chrystus umiłował Kościół: aż do oddania Swojego życia za nas. Małżonkowie w ten sposób otrzymują nową tożsamość i są zdolni do rzeczy, do których ludzie żyjący bez ślubu nie są zdolni. Ta nowa tożsamość to nie tylko podobieństwo ale również prawdziwe zaproszenie do życia w Trójcy Świętej. Poprzez sakrament mamy dostęp do Bożego Życia! Stąd już bardzo blisko do odpowiedzi na pytanie o misję małżeństwa. Skoro Bóg jest Trójcą a my jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, jesteśmy wezwani do głoszenia tej prawdy. Podstawowym zadaniem każdego męża jest podejmowanie starania każdego dnia, aby jego żona odnalazła pełnię swojej kobiecości. To misja dla Was, panowie! Żony są wezwane do tego, aby przy nich mąż odnalazł i żył swoją męskością. Razem stanowimy obraz całkowitej odrębności, dopełniania się i doskonałej jedności. Żyjąc razem głosimy piękno stworzenia, miłości i jedności. To jest odbiciem Trójcy Świętej. Drugą misją małżeństwa jest bycie znakiem miłości Chrystusa do Kościoła. W  momencie ślubu otrzymujemy Ducha Świętego, który pozostaje na zawsze z nami i który uzdalnia nas do miłości takiej, jaką Chrystus umiłował swój Kościół. To dlatego małżonkowie mogą odnaleźć w niewyczerpalnym źródle miłości, jakim jest Duch Święty, moc do tego, aby kochać zawsze i pomimo wszystko. Chrystus kochał swój Kościół wisząc na krzyżu, kiedy wszyscy ukochani uczniowie zdradzili Go i odeszli. Po ludzku wydaje się to niemożliwe ale w Duchu Świętym nasza miłość może być właśnie tak silna. Miłujemy więc siebie nawzajem, nasze dzieci ale również wspólnotę, parafię i cały Kościół. Kochając na wzór Chrystusa przynosimy światu to, czego najbardziej potrzebuje: jedność. Trzecim elementem misji małżonków jest rodzicielstwo, nie ograniczone do wymiaru fizycznego. Płodności fizycznej, trwającej przez krótki czas naszego życia, towarzyszy płodność duchowa. Jesteśmy wezwani do tego, aby ją rozwijać i pielęgnować. Najpierw otrzymując dar rodzicielstwa wiemy, że dziecko jest darem od Boga i że jego podstawową tożsamością jest bycie Dzieckiem Boga. W ten sposób nie traktujemy dzieci jako swoją własność ale jako członka Kościoła. Pozwala nam to widzieć dziecko Boga w każdym człowieku, jakiego spotkamy. Nasze rodzicielstwo rozszerza się obejmując coraz więcej ludzi. Czwartą ścieżką misji małżonków jest budowanie braterstwa. Brzmi to może górnolotnie ale pomyślcie o tym, gdzie dziecko może nauczyć się braterstwa jeśli nie w domu? W szkole? W grupie rówieśniczej? Najpierw uczy się go w rodzinie. I znowu, ucząc braterstwa sięgamy o wiele dalej niż miłość do naszych dzieci. Ucząc siebie nawzajem bycia razem, cierpliwego towarzyszenia, akceptacji, wspierania i wspólnej radości obejmujemy nią wszystkich ludzi, tworząc w ten sposób wielką rodzinę Dzieci Bożych. Ostatni rodzaj misji, do której powołane jest każde małżeństwo ma wymiar eschatologiczny. To znaczy, że nasza więź tutaj na ziemi komunikuje fragment tego, w jaki sposób będzie wyglądać Nowe Jeruzalem. Na Końcu czasów doświadczymy zjednoczenia z Barankiem ale nie tylko zjednoczenia duchowego! Będzie to jedność naszych przebóstwionych ciał. Będziemy stanowili jedno ciało z Chrystusem! To Jego pragnienie od samego początku i cały plan zbawienia zmierza właśnie do tego momentu. Dlatego nasza jedność męża i żony tutaj na ziemi pokazuje niebo: jest przedsmakiem wielkiego zjednoczenia ze Zmartwychwstałym i Żyjącym Chrystusem.

Tak w skrócie można opisać misję każdego małżeństwa. Spróbujcie zastanowić się nad nią, kontemplować tą wielką tajemnicę i odnaleźć w niej siebie, Wasze własne powołanie i konkretny plan na dzisiaj, na ten tydzień i na całe życie.  

Misja małżeństwa
Agata Mleczko 25 listopada, 2019
Udostępnij
Archiwizuj
Po rekolekcjach