„Łaska Sakramentu Małżeństwa w głoszeniu piękna kobiecości i męskości”

To pierwsze spotkanie, w którym wzięliśmy udział. Nie sposób zreferować tutaj wszystkich wykładów, warsztatów i kazań więc podzielimy się kilkoma myślami, które utkwiły nam w pamięci i do dzisiaj rezonują wydając owoce.

„Miłość była pierwsza” – tymi słowami rozpoczął swoje wystąpienie don Giorgio Mazzanti. Istniała wcześniej niż człowiek lecz wraz z powołaniem do życia mężczyzny i kobiety miłość przyjęła konkretną formę. Miłość jest obecna w relacji konkretnego mężczyzny i kobiety. Zawsze jest osobowa i osobista. Kobieta i mężczyzna – my – jesteśmy obrazem Słowa od samego początku naszego istnienia. Wymiar tajemnicy towarzyszy każdej relacji miłości i jest również obecna we Wcieleniu. Jezus poprzez wcielenie stał się naszym bratem, jednoczy się z ludzkością, zaprasza nas do współuczestnictwa w dziele zbawienia. Umarł i zmartwychwstał w ciele i dlatego pełnię miłości i człowieczeństwa odnajdujemy w ciele i duszy. Biblia od pierwszej księgi do ostatniej to historia miłości. Pokazuje ona proces, przechodzi kolejne etapy. Od starego przymierza i troski o naród wybrany aż do Wcielenia i Godów Baranka w Apokalipsie.

Od początku wiemy, dokąd zmierzamy, co jest naszym przeznaczeniem. To zmartwychwstanie ciała. Cielesność jest więc drogą. W ciele i miłości zawiera się tajemnica naszego życia i Trójcy Świętej. Jezus wchodzi w relację z nami aby być bliżej. Został człowiekiem aby móc być z nami w pełni. W tym tkwi piękno człowieczeństwa  i naszej seksualności. Jedność osobista i sakramentalna to rzeczywistość większa niż my sami, tak jak hostia to coś więcej niż chleb a małżeństwo to coś więcej niż dwie osoby. Przez uczestnictwo w ciele możemy znowu doświadczać jedności z momentu stworzenia, która została później zniszczona przez grzech. Tylko miłość jest w stanie pokonać samotność.

W jednym z kazań usłyszeliśmy orędzie o miłosierdziu. Papież Benedykt XVI zauważył, że miłosierdzie powinno charakteryzować życie każdej rodziny. Nie tylko mamy być miłosierni względem siebie ale również uważać postawę miłosierdzia jako nasze powołanie. Taka postawa pozwoli nam na działanie i aktywność: w każdym momencie jest coś, co mogę zrobić, jakieś dobro, które mogę wyświadczyć innym. Nawet jeśli moja sytuacja jest trudna zawsze mogę się zdobyć na gesty miłosierdzia wobec moich bliskich, na czułość i na przebaczenie. O wielkiej wartości przebaczenia mówili do nas biskupi i kardynałowie podczas homilii. Czasem jesteśmy tak głęboko zranieni, że o postawę przebaczenia możemy tylko prosić dobrego Boga. Modlitwa o to, abyśmy potrafili przebaczać może przemienić nasze serca i zbliżyć nas nie tylko do siebie nawzajem lecz także do Boga.

Christopher West, znany wykładowca amerykański i wielki orędownik teologii ciała przygotował dwa wykłady, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Charyzmatyczny mówca opowiedział nam historię swojego życia i tego, jak łaska od Jezusa przemieniła jego serce. Jako student doświadczał ogromnego głodu miłości, którego żadna relacja nie mogła zaspokoić. Używając prostego porównania posłużył się przykładem jedzenia: odczuwany przez nas głód możemy zaspakajać faszerując się dietą fast food albo możemy odpowiedzieć na zaproszenie Jezusa i zasiąść przy stole pełnym najlepszego jedzenia. Jego barwny język i żywiołowa intonacja pomagały zrozumieć ważne słowa o małżeństwie i miłości kobiety i mężczyzny.

Ostatniego dnia Don Renzo opowiedział nam w jaki sposób każda rodzina powinna być elementem życia parafii. Narysował trzy okręgi, które nazwał: ewangelizacja, transformacja i wzrastanie. Trzy okręgi symbolizują życie parafii. Najpierw ewangelizacja: dotyczy ona nie tylko bycia posłanym na krańce świata i głoszenia Dobrej Nowiny niewierzącym ale najpierw powinniśmy zacząć sami od siebie. Każdy ma obowiązak nieustannego nawracania się. Transformacja to z kolei proces przekształcania naszych serc przez działanie Ducha Świętego. Poddając się Jego działaniu, organizując przestrzeń w życiu i wsłuchując się w Jego Głos możemy doświadczyć głębokiej transformacji. Wzrastanie dokonuje się przez udział w Eucharystii. Sakrament Małżeństwa może „umrzeć z głodu” jeśli go nie nakarmimy Eucharystią. Bóg zaspokaja nasz głód i pragnienie. Każdy, kto tego doświadczył czuje się wewnętrznie zachęcony do głoszenia, bo nie można dobrej nowiny zachować dla siebie. Konkludując i zapraszając na kolejne spotkanie w Sacrofano Don Renzo podkreślił, że każdemu działaniu w parafii musi towarzyszyć myśl o tym, że Jezus jest w centrum. Przyczyną istnienia parafii jest Jezus i to Jego mamy głosić.